Start!

Start! 2017-04-24

Start! Szewska pasja

Nigdy nie myślałem, że zostanę rzemieślnikiem, a teraz ta praca stała się moim życiem – mówi Bogdan Sidor, który dwa lata temu, jako najmłodszy wykwalifikowany szewc w Zachodniopomorskiem otworzył własny zakład.
 
Bogdan Sidor w swojej Pracowni Szewskiej w Policach /fot.: ata / Bogdan Sidor w swojej Pracowni Szewskiej w Policach /fot.: ata /
Używane maszyny udało sie kupić dzięki dotacji z PUP  /fot.: ata /
Używane maszyny udało sie kupić dzięki dotacji z PUP
/fot.: ata /
23-latek prowadzi Pracownię Szewską w centrum Starego Miasta w Policach przy ul. Grunwaldzkiej 9.
 
- Po Liceum Ogólnokształcącym nie miałem pomysłu na siebie  - mówi Bogdan Sidor. - Przez pół roku siedziałem w domu i zastanawiałem się, co dalej. W końcu tata zdenerwował się i kazał mi się ogarnąć, zdecydować, czy idę dalej do szkoły czy do pracy.  Tylko do jakiej pracy? Nie wiedziałem.
 
Pomysł podsunął mu kolega ze Szczecina. Podczas któregoś ze spotkań opowiedział mu, że mama była właśnie u szewca. Ten narzekał, że niedługo już w ogóle nie będzie u kogo reperować butów, bo młodzi nie chcą wchodzić do tego zawodu.
 
- Pod pretekstem naprawy butów mojej mamy pojechałem do tego szewca, czyli pana Zbigniewa Maciaszka ze Szczecina. I zapytałem, co trzeba zrobić, żeby zostać szewcem. On wszystko mi wyjaśnił i obiecał, że jeśli się zdecyduję, może mnie szkolić. Później został moim majstrem. Do dziś korzystam z jego pomocy – mówi Bogdan Sidor.
 
Z pomocą majstra wszystko potoczyło się szybko, choć nie bez problemów. 
 
- W Zespole Szkół Rzemieślniczych już nie mogłem podjąć nauki, bo miałem ukończone 18 lat i byłem po LO – wspomina Bogdan Sidor. - Musiałem więc zrobić kurs czeladnika obuwnika w Zachodniopomorskiej Izbie Rzemiosła i Przedsiębiorczości. Ale na kurs nie miałem pieniędzy. Skorzystałem z pomocy Powiatowego Urzędu Pracy w Policach. 
 
Także dzięki dotacji z PUP udało mu się kupić niezbędne maszyny. Odkupił używane od szewców, którzy już przeszli na emeryturę albo od rodzin zmarłych szewców.
 
Na razie prócz butów do naprawy przyjmuje też nietypowe zlecenia, bardziej dla rymarza czy kaletnika. Np. ostatnio szył ładownicę do amunicji (pokrowiec na naboje), pas do szabli i uprząż dla konia. M. in. takie ciekawostki prezentuje na stronie internetowej swojej pracowni i profilu na Facebooku.
 
- Rzemieślników brakuje na rynku, więc ludzie czasem mają zaskakujące prośby – mówi Bogdan Sidor. - Niedawno jakaś pani pytała czy nie zrobiłbym nowej tapicerki na jej kanapie i fotelach, ale to już zbyt odległe od mojego fachu. Do tapicerki trzeba mieć zupełnie inne maszyny. Kolejna klientka chciała, żebym skrócił jej widelce, bo przeszkadzały jej za długie. Tu też nie pomogłem.
 
Pracuje osiem godzin dziennie, w soboty cztery godziny. Stara się, by klient mógł odebrać naprawione buty już następnego dnia.  
 
- Ta praca nie daje kokosów, ale mogę się utrzymać na przyzwoitym poziomie. Tak jest przy małym ZUS – mówi Bogdan Sidor. - Jednak już się martwię, co będzie, kiedy od października będę musiał płacić normalny ZUS. Planuję rozszerzyć działalność i zacząć szyć torby skórzane. Mam nadzieję, że to mi pozwoli przetrwać. Chciałbym też nauczyć się szyć buty na miarę.
 
Zbigniew Maciaszek, szewc z 37-letnim stażem (prowadzi zakład przy ul. Parkowej 61 w Szczecinie), starszy Cechu Rzemiosł Włókienniczych, Odzieżowych i Skórzanych oraz wiceprezes Zachodniopomorskiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości mówi, że dzisiaj formalnie już w tym zawodzie nie funkcjonuje nazwa szewc. Jest: obuwnik (umie naprawiać buty), obuwnik miarowy (potrafi także uszyć buty na miarę) oraz obuwnik ortopedyczny.
- W Szczecinie jest najwyżej z 15 wykwalifikowanych szewców, którzy prowadzą własne zakłady – szacuje Zbigniew Maciaszek.
 
Tłumaczy, że młodzi, którzy chcieliby wejść do zawodu mają dwie drogi: jeśli mają poniżej 18 lat mogą się kształcić w szkole rzemieślniczej (w Szczecinie Zespole Szkół Rzemieślniczych przy ul. Chmielewskiego 19), starsi muszą zdobywać nowy zawód przez kursy czeladnicze lub PUP.
 
- Unijne dotacje na poziomie 18 tys. zł w zupełności wystarczą, by początkujący szewc wyposażył zakład w używane maszyny – uważa Zbigniew Maciaszek. - Problemem są przede wszystkim opłaty za najem lokalu. Często dość wysokie. W niektórych miastach np. Poznaniu, Żywcu czy Toruniu przedstawiciele ginących zawodów mają wsparcie od gminy. Tam lokal komunalny mogą wynająć za symboliczną opłatę. Niestety w Szczecinie i okolicy tego nie ma.
 
Zbigniew Maciaszek uważa, że solidny rzemieślnik w dzisiejszych czasach jest w stanie utrzymać się pracując osiem godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu.
Partner cykluStart!


ata

 

Tematy: Zachodniopomorska Izba Rzemiosła i Przedsiębiorczości (1) |
aktualizowano: 2017-04-28 19:40
Wszystkich rekordów:

Społeczność