Informacje

Informacje 2015-02-11

Co będzie z PŻB?

Polfferies – jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek województwa jest na sprzedaż. Próba prywatyzacji PŻB budzi ogromne emocje. Przeciwko opowiedział się m.in. sejmik zachodniopomorski, marszałek, część posłów oraz rada Kołobrzegu. Jak sprawa się zakończy?

Polfferies to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek województwa /fot.: archiwum / Polfferies to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek województwa /fot.: archiwum /
Na odpowiedź na to pytanie przyjedzie jeszcze poczekać co najmniej kilka tygodni. Ministerstwo Skarbu Państwa, które chce sprzedać akcje PŻB o wartości ok. 37 mln zł, po sprzeciwie polityków na prywatyzację spółki zapowiedziało ponowne rozważenie decyzji.
 
Majątek PŻB to trzy 35-letnie promy: „Scandinavia”, „Wawel” i „Batavia” oraz dwie trasy obsługiwane przez armatora. Pod koniec grudnia w skład floty weszła 18-letnia „Mazovia”, która zastąpić ma „Scandinavię”. Ta wkrótce przeznaczona będzie na sprzedaż. 
 
Trzech graczy
 
Wstępne oferty kupna akcji PŻB w ogłoszonym w październiku 2014 roku przetargu złożyło siedem firm. Skarb państwa wybrał trzy: duńskie DFDS, niemieckie TT-Line i fińskie Finnlines Oyj. Ten pierwszy to największy operator morski w północnej Europie. Z kolei właścicielem ponad 75 proc. akcji fińskiej spółki jest włoski potentat żeglugowy – Grupa Grimaldi, od której to PŻB kupiła w ostatnim czasie za 140 mln zł prom „Mazovia”.
 
PŻM wrócił do gry
 
Wśród oferentów, których MSP jeszcze nie dawno nie dopuściło do dalszego etapu prywatyzacji jest Żegluga Polska SA, która należy do grupy Polskiej Żeglugi Morskiej i pływa pod marką Unity Line. Spółka chciała doprowadzić do konsolidacji firm żeglugowych.
 
Taka konsolidacja marzyła się też Piotrowi Redemskiemu, który kilka lat temu zarządzał PŻB, a teraz jest prezesem ds. ekonomicznych. Jego projekt przewidywał utworzenie Polskiej Grupy Promowej, która mogłaby skutecznie walczyć z konkurencją zachodnich operatorów promowych na Bałtyku. W jej skład miały wejść PŻM, Euroafrica i PŻB.
 
Za przejęciem PŻB przez PŻM jest Jarosław Rzepa, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego i szef PSL w regionie. Dziewiątego lutego Renata Zaremba, posłanka PO, która zasiada w sejmowej komisji skarbu poinformowała na konferencji prasowej: - Rozmawiamy z ministrem skarbu o przyszłości Polskiej Żeglugi Bałtyckiej, możliwe jest połączenie jej z Polską Żeglugą Morską. Obecnie trwają rozmowy o przyszłości armatora w oparciu o konsolidację z PŻM. W roli pośrednika występuje marszałek zachodniopomorski Olgierd Geblewicz. 
 
Załoga protestuje
 
Pomysł prywatyzacji od początku nie podoba się załodze PŻB. W spółce pracuje prawie 600 osób. Te miejsca pracy uważają oni za największą wartość firmy, obawiają się zwolnień gdyby spółka została sprzedana. Nie chcą by ich firma trafiła w ręce obcego armatora, bo uważają, że byłby on ogromną konkurencją dla tych polskich działających na Bałtyku. Według nich najlepiej by PŻB pozostała spółką Skarbu Państwa. Związki zawodowe i załoga apelują o przerwanie prywatyzacji PŻB, piszą pisma do rządu, protestują. Uważają, że skoro spółka przynosi zyski, to jej prywatyzacja jest zbędna. Według danych firmy zysk wypracowany przez PŻB w ciągu ostatnich dwóch lat to 50 mln zł netto. Co więcej, złożyli zawiadomienie do warszawskiej prokuratury. Poinformowali o działaniu na szkodę spółki przez Ministra Skarbu Państwa. Sami chcą przejąć zakład w swoje ręce w formie Spółki Pracowniczej. 
 
PŻB mniej warte niż wcześniej
 
Cena wyjściowa akcji wynosiła prawie 9,5 mln zł (równowartość ok. 37 mln zł). Ale w grudniu MSP obniżyło wartość akcji tłumacząc to stratami, jakie PŻB odnotowało w ubiegłych latach. - Cena akcji spadła z 10 na 3,9 zł i wynika to z zarejestrowania przez sąd rejestrowy obniżenia kapitału zakładowego spółki. Ma to na celu pokrycie strat PŻB z lat ubiegłych, które wynoszą 63 mln zł – tłumaczyła wówczas Renata Zaremba. Według niej poprawa wyniku jest jedynie chwilowa. Decyzję o obniżeniu kapitału spółki tuż przed prywatyzacją krytykują politycy - zarówno z opozycji, jak i z rządzącej koalicji.
 
W regionie są przeciw
 
Dla gospodarki lokalnej istotna jest pozycja największego armatora na Wybrzeżu Środkowym i dobrze rozpoznawalna marka Polfferies. Zachodniopomorski sejmik wydał swoje stanowisko w sprawie - nie zgadza się na działania, które grożą utratą kolejnej ważnej firmy gospodarki morskiej w regionie. Według radnych przedsiębiorstwo to jeden z dwóch polskich armatorów, doskonale radzi sobie z konkurencją i przynosi zyski. Protestuje też samorząd Kołobrzegu.
 
PŻB, które pływa pod marką Polfferies, zostało utworzone przez ministra handlu zagranicznego i gospodarki morskiej w 1976 roku jako pierwsze na tzw. Wybrzeżu Środkowym przedsiębiorstwo żeglugowe. W 1992 roku zostało ono skomercjalizowane. Proce prywatyzacji trwa już więc 23 lata, jednak dotychczas nie powiodła się żadna z sześciu prób sprzedaży kołobrzeskiego armatora.
 
AK
Tematy: PŻM (38) | PŻB (12) | Olgierd Geblewicz (6) | MSP (6) | Ministerstwo Skarbu Państwa (5) | Polska Żegluga Bałtycka (5) | Jarosław Rzepa (3) | prywatyzacja PŻB (3) | Polfferies (1) | Renata Zaręba (1) |
aktualizowano: 2015-06-03 11:46
Wszystkich rekordów: